Chth to chemioterapia. L to life. 73 to założona przeze mnie długość życia. Statystycznie nie żyję już od kilku lat więc może się uda.
sobota, 03 marca 2007
Kawa z Pratchetta

Wczoraj jako medium usypiające na drogę wziąłem sobie "Zbrojnych" T. Pratchetta. Czytałem to już kilka razy. A zawsze chciałem powypisywać najlepsze kawałki dla potomności i innych takich. Rzuciły mi się w oczy dwa kawałki na temat kawy. Pierwszy zadedykuję kawie dworcowej na dworcu w mieście chth:

Kawa Shama Hargi przypominała roztopiony ołów, ale jedno przemawiało na jej korzyść: kiedy człowiek ją wypił ogarniało go uczucie niezwykłej ulgi, że dotarł do dna kubka.*

Drugi rodzaj kawy, który czasem się spotyka to jest ten, który pijałbym z chęcią częściej, gdyby nie rzadkość jej występowania i zwykle niestety cena... mowa oczywiście o dzbanku specjalnej klatchiańskiej kawy (dzbanek METALOWY!):

Klatchiańska kawa ma lepsze działanie trzeźwiące niż nieoczekiwana brązowa koperta od inspektora podatkowego. Entuzjaści tego napoju pamiętają, żeby przed skosztowaniem najpierw solidnie się upić, ponieważ klatchiańska kawa przenosi człowieka do trzeźwości, a jeśli nie był ostrożny, to na drugą stronę, gdzie umysł ludzki błądzić nie powinien.*

A czerwony termosik się sprawdził. Co prawda w drodze powrotnej kawa wrzątkiem nie była (ech stary dobry chińczyk), ale była dobrze pijalna wtedy kiedy było to najbardziej potrzebne.

*T. Pratchett, Zbrojni, Prószyński i S-ka.

| < Lipiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
Popieram akcję ochrony doliny Rospudy
Ten blog jest optymalizowany do oglądania w przeglądarce Firefox przy rozdzielczości ekranu 1024x768 px.