Chth to chemioterapia. L to life. 73 to założona przeze mnie długość życia. Statystycznie nie żyję już od kilku lat więc może się uda.
wtorek, 03 lipca 2007
Rocznice

Mijają rocznice. Jedna po drugiej. Chciałem je złapać. Uczcić. Poświętowąć. Ale przesypały mi się między palcami. Jak piasek na plaży.

Ten blog powstał 25 maja 2006. Nawet nie zauważyłem kiedy to minęło. Tak bardzo nie zauważyłem, że nic o tym nie wspomniałem w dniu urodzin. Po prostu nie zauważyłem tych urodzin. Ot tak, któregoś dnia to minęło. A potem zorientowałem się, że jest już po wszystkim.

Teraz przesypała mi się przez palce inna blogowa rocznica. Bardzo dla mnie ważna. Tym razem pamiętałem, ale cóż z tego, skoro Bieg Życia, Ta gonitwa straszliwa, Ta podróż nieustanna, Ten skład oszalały nie zatrzymuje się na wszystkich przystankach osobowych i pędzi na oślep ku swoim stacjom końcowym nie zważając na relacje na biletach podróżnych. I tak patrzę jak za oknem mija kolejna stacyjka, na której wysiadłbym na godzinę, może dwie. Może napiłbym się kawy w knajpce przy renesansowym rynku? Może popatrzył bym na ratusz, który widział już nie jedno i niejednego? Ale mój pociąg nawet nie zwalnia, semafory ma podniesione wysoko, rozkaz służbowy każe "jechać dalej bez zmiany prędkości!". Więc tylko patrzę smutno rozpłaszczając nos na szybie okiennej i wiercąc się w fotelu pierwszej klasy, który uwiera mnie już w plecy swoim sterylnym komfortem klimatyzacji, a przyklejony do twarzy konduktora paskiem z księgowości uśmiech zaczyna coraz bardziej irytować.

Źle zaplanowałem trasę? Zmienili rozkład? Przecież ten pociąg miał tu stanąć. Zawsze stawał.

piątek, 29 grudnia 2006
15101 ODJAZD!!! - Nowa kategoria

Wydaje mi się, że moje relacje z wyjazdów do miasta chth są na tyle specyficzne, że zasługują na oddzielną kategorie. Stąd dziś pojawiła się właśnie specjalna szufladka tylko dla nich. Nazywa się 15101 ODJAZD!!! Na razie wrzuciłem do niej dzisiejsze relacje. Na pewno trafią tu nowe relacje z podróży tam i z powrotem i chemioterapii w mieście chth. Być może - jak znajdę czas - powrzucam tu również starsze relacje.

Na próbę włączyłem też trackbacki z moderowaniem. Jak będą używane w sposób nie-wrogi to je zostawię na stałe. Jak przez miesiąc nikt ich nie będzie używał to wyłączę z powrotem.

poniedziałek, 06 listopada 2006
Zaglądam przez ramię

To śmieszne uczucie, kiedy w statystykach widzę, jak ktoś czyta mojego bloga. Ekran po ekranie. Minuta po minucie. 17:33, 17:35, 17:39... ten sam adres. Potem na chwilę zagląda ktoś inny. A potem znowu ten sam adres i kolejnych kilka wpisów do statystyki. Tak jakbym patrzył tej osobie przez ramie. Stał za plecami. O, tu dłużej się zatrzymała. Tą stronę tylko przeleciała wzrokiem.

Czasem bawię się i próbuję dopasować adres do komentarza na moim blogu. Jest kilka osób które już dość dobrze rozpoznaję.

Na blogi Innych przychodzę kiedy nie mam co robić. Kiedy nuda zagląda mi w oczy, a lenistwo nie pozwala zabrać się za coś pożytecznego. Zdarza mi się to dość często. Niemal codziennie. Korzystam z RSS-u. Przychodzę do tych, którzy przychodzą do mnie, lub do tych do których trafiłem przypadkiem kiedyś, na chybił trafił. Jak mi się spodobało - to zostawałem. Mam całą kolekcję takich ulubionych blogów w Zakładkach mojego Firefoxa. Te najlepsze trafiają do moich blogowych zakładek.

Jako czytelnik cudzych blogów ograniczam się zwykle do kilku ostatnich wpisów, poświęcam maksymalnie 5 - 10 minut na bloga. Żadko kiedy czytam wpisy dłuższe niż jeden ekran. Od czasu do czasu lubię zostawić jakiś wpis w komentarzach, jeśli coś we mnie zagra po przeczytaniu tego, co autor napisał. Lubię podyskutować sobie zarówno w moich komentarzach jak i w komentarzach cudzych.

Hmmm... ciekawe czy kiedy chodzę po obcych blogach, to mnie też obserwują?

To całkiem fajna rzecz taka statystyka :-D

W ostatnich dniach widzę już któryś raz z rzędu, że pojawiają się Nowi czytelnicy. Ci Nowi siedzą czasami godzinami. Zdarza się, że potem pojawia się jakiś miły komentarz. Ale są też tacy, którzy swoje wrażenia zachowują dla siebie. I dobrze. Jednych i drugich bardzo cenię. Trochę ich podziwiam. A trochę jestem ciekaw. Co pchnęło ich do wielogodzinnego przedzierania się przez te wirtualne stroniczki? Ciekawość? Nuda? Nadmiar wolnego czasu? Jak do mnie trafili?

wtorek, 19 września 2006
Zainspirowane przez Zaboćka

[Szanowny Czytelniku. Przed przeczytaniem tej notki rzuć najpierw okiem na ten tekst Zaboćka.]

Pisać bloga dla siebie tylko mógłbym chyba likwidując komentarze. Tylko czy to nadal byłby blog?

Na początku tak właśnie miało być. Zapisywać myśli. Wyrzucać to, co we mnie się gromadzi i nie może znaleźć innego ujścia. Żeby nie wychodziło w chorobie. Taki mentalny śmietnik. Mądre psychologi twierdzą, że jak coś z głowy nie ma wyjścia to ono coś sobie znajdzie wyjście gdzie indziej. A ja zawsze miałem podejrzenia, że ta choroba manifestuje w pewnym sensie pewne niezałatwione sprawy, które siedzą sobie gdzieś we mnie. W tej koncepcji nie ma miejsca dla komentarzy, dla interakcji z czytelnikiem. Śmietnik to śmietnik. Wyrzucasz i zapominasz. No może czasem perwersyjnie trochę w tym pogrzebiesz.

Ale pewnego dnia to się zmieniło. Ze śmietnika nagle wyłoniła się alternatywna rzeczywistość, w której jest miejsce na to, na co nie ma miejsca w życiu. Na porządkowanie tego co w głowie. Albo odwrotnie - na wylewanie z głowy tego bałaganu, który czasem się tam tworzy. Na wierszoklectwo, jakieś miłe romantyzmy. Bo w życiu czasem brak na to wszystko czasu. Może źle piszę. Nie czasu. Przestrzeni raczej.

Ale ta rzeczywistość nie jest anonimowa jakby się zdawało. W życiu pojawiają się twarze. Rodzina. Znajomi. Sąsiedzi. Współpracownicy. Mniej Znajomi. Ludzie w autobusie. Tu, na blogu pojawiają się nicki czytelników, albo po prostu wpisy w statystykach. Takie internetowe twarze. Niektórzy tylko czytają. Nie widać ich rysów dopuki nie zaczną pisać. Komentować. Czasem dyskutować. Czasem robi mi się w komentarzach całkiem niezła impreza. A czasem jest cisza. Czasem czekam niecierpliwie żeby ktoś przyszedł. Czasem nie chcę widzieć żadnych komentarzy.

Wiem, że mam już tu kilkoro przyjaciół. Ba. Nawet powoli niektórzy przebijają się do świata realnego. I w tym realnym świecie zaczynają zajmować ważne pozycje.

http://l73th.blox.pl/, moja Terapia Życiem w internecie, trwa już cztery miesiące z hakiem. Stworzyłem go. Miałem wyobrażenie jak ma wyglądać. Miałem wobec niego swoje plany. A on... a on drań zaczął żyć własnym życiem grając mi czasem na nosie. Ale chyba go lubię takim jest.

poniedziałek, 11 września 2006
Do przemyślenia
W dniu wczorajszym Najlepsza z Żon stwierdziła, że może warto żebym pisał własnego bloga zamiast się tylko po cudzych włóczyć. Muszę się nad tym zastanowić. Poważnie.
:-D 
czwartek, 20 lipca 2006
Problemy z wejściem na l73th usunięte

Od godziny 15:20 do 20:00 nie dało się wejść na l74th. Przez przypadek zablokowałem wejście "dla postronnych". Teraz jest już wszystko w porządku (mam nadzieję).

Dziękuję za informacje o awarii. Przepraszam tych, którzy próbowali się dostać i odeszli z kwitkiem.


poniedziałek, 17 lipca 2006
Statystyki - wreszcie coś na temat

Dziś na statystykach pojawiła się informacja, że dwukrotnie trafił do mnie ktoś szukający w góglach hasła:

chth

=====

Inne hasło, które doprowadziło na l73th to
wierszyki na miły dzień

Mam nadzieję, że trafił na link do Alme ;-D

środa, 12 lipca 2006
I znowu skucha?

Do haseł z Google'a, przez które ktoś trafił na l73th dołączyło
"Ładne i mŁode"

Ciekawe czy osobnik ten znalazł tu to, czego szukał?

:-D

Chociaż... może? Kto wie?

niedziela, 09 lipca 2006
Chyba kogoś zawiodłem :-D

Zajrzałem do statystyk i zobaczyłem jakie frazy wpisywane do google doprowadziły kogoś do mojego bloga. Otóż były to frazy:
"dziewuchy"
"piękna paląca dziewczyna"

czwartek, 06 lipca 2006
Wielki Brat Czuwa!

Postawiłem statystyki dla bloga. Mogę teraz obserwować kto, kiedy i z jakiego adresu tu wszedł.

Gościu!
Strzeż się.
Widzę Cię.
Nawet kiedy Ty mnie nie widzisz!

:-D

 
1 , 2
| < Lipiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
Popieram akcję ochrony doliny Rospudy
Ten blog jest optymalizowany do oglądania w przeglądarce Firefox przy rozdzielczości ekranu 1024x768 px.