Chth to chemioterapia. L to life. 73 to założona przeze mnie długość życia. Statystycznie nie żyję już od kilku lat więc może się uda.
Blog > Komentarze do wpisu
Nowe kapcie

Dostałem wczoraj nowe kapcie. Stare były już tak wymęczone prawie tak jak jak ja ostatnimi dniami. Odrywały się podeszwy, palce wychodziły przez krawędzie. Emerytura należna od dobrych kilku miesięcy. I nie piszmy tu jak one wyglądały.

Te nowe kapcie są co prawda nie rozchodzone, ale się rozchodzą lada chwila, lada dzień. To miły prezent. Przy okazji niestety okazało się, że mam całkiem solidnie spuchnięte nogi. No ale na to to już wiadomo jak reagować. Życie biegnie bardzo powoli do przodu. Na razie nie bardzo chce przyspieszyć. Chociaż... może... odrobinę...

Na obiad w planach krupnik, a wieczorem być może skrawki sushi. W zależności jak na krupnik zareagują moje żołądki. I wizyta Osobistej Pani Doktor.

Właśnie przypaliłem kaszę na krupnik. Ale nie dramatycznie.

sobota, 01 września 2007, mac_74

Polecane wpisy

  • :(

    Nie jest lepiej. Boję się kolejnej nocy.

  • Ciąg dalszy kryzysu

    No i posypany jestem dokumentnie. Fizycznie nie samodzielnie nie jestem w stanie podnieść się z łóżka. Jest to uczucie dodatkowo paraliliżuje psychicznie. I cie

  • Koszmar

    To już się powtarza kolejną noc. Nie mam siły wstawać z łóżka. We wszystkim jestem zależny od najlepszej z Żon. Nie mam rączki ani nóżki. Żona ma dość moich noc

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2007/09/02 08:18:37
Krupnik, nawet ciut przypalony, raczej jest zdrowszy na wymęczony żołądek, ale sushi bym się nie odważyła. Tchórz ze mnie.
-
2007/09/02 17:55:09
I słusznie. Krupniczek wchodzi bardzo ładnie, a ryzyko sushi no... zapłaciłem cenę, chociaż na pewno mogło być drożej.
-
kopieobrazow
2012/07/20 08:22:28
Kapcie jak kapcie, ale krupnik to jest to...
Popieram akcję ochrony doliny Rospudy
Ten blog jest optymalizowany do oglądania w przeglądarce Firefox przy rozdzielczości ekranu 1024x768 px.