|
Blog > Komentarze do wpisu
Ślad kolejnego kroku
To ciągle jeszcze zmaltretowany domowy "ciapek" przecinający miliony kilometrów między łóżkiem, kuchnią i łazienką. Z nadzieją, że tras do łóżka będzie coraz mniej. No i jest trochę mniej tych tras. Brzuch mnie morduje cały czas i bardzo pozytywnie odczuwam opiekę "organizacyjną" i ustawianie leków. To powinno przynieść jakieś efekty - przede wszystkim odciążyć trochę organizm no i skuteczniej usuwać ból. Już powoli przynosi. Gubię się strasznie umysłowo. Ciężko się skupić. Ciężko włączyć komputer. Nie daje to takiej radości jak zwykle. Wszystko to bardzo dziwne. Dego jeszcze poza własnymi zmartwieniami, których nie potrafię ogarnąć muszę borykać się ze zmartwieniami bliskich. Z ich poczuciem winy, z ich "a co będzie gdy" się stanie. I nie dociera do nich, że to przekracza moje siły. Dziwnie jest też z tym myśleniem, które się pojawia. To ciężkie do opisania. Wyraźnie myśli wywołane przez młotki. Opisanie ich było by bardzo ciekawe, ale.. nie mam siły, a po opisaniu pewnie i tak by tego nikt tego nie zrozumiał. Zresztą sam miewam z tym problemy. środa, 29 sierpnia 2007, mac_74
TrackBack
Komentarze
2007/08/30 23:25:22
Nic mądrego nie umiem napisać, nic żeby ci pomogło, ale piszę bo chcę żebyś wiedział, że nie jesteś sam, że chociaż ta wirtualna znajomość jest jednostronna to ja i jak sądzę wiele osób usiłuje cię wspierać przez towarzyszenie ci w twoich zmaganiach. Bardzo cię szanuję i mam nadzieję, że nowe leki pozwolą ci odpocząć i cieszyć się nadchodzącą jesienią.
|
Ten blog jest optymalizowany do oglądania w przeglądarce Firefox przy rozdzielczości ekranu 1024x768 px.
|
Prawdą jednak jest, ze ewidentnie jest lepiej, bo nawet notka dowodzi, że tras do łóżka jest ciut mniej.