Chth to chemioterapia. L to life. 73 to założona przeze mnie długość życia. Statystycznie nie żyję już od kilku lat więc może się uda.
Blog > Komentarze do wpisu
Kroczek
No to spróbujmy coś napisać. Klawiatura sztywna, bo komputer nie mój. Właśność Najlepszej z Żon. Temperatrura znośna. 25 stopni. Ale osłabienie bardzo mocne. Ledwo trzymam się na nogach od krzesła. Musiało być ciepło ze w mną w ciągu tych ostatnich kilku dni, bo niemal czułem n-tym zmysłem pielgrzymki rodzinne chcące złapać ostatni kontakt ze mną. Czułem ich strach. A z mojej strony to dostyć dziwnie. Na pewno bardzo się irytowałem, bo zupełnie nic nie mogłem zrobić. Ból. Prochy. Skutki uboczne prochów. Świadomość niemożności. Straszne upodlenie. Zmagania z rzeczywistością, z wytrzymałością własną i Najbliższych. Chciało by się im odkrzyknąć - no nie wiem. Nie wiem co mam robić. Nikt nie wie. Wasze tłumaczenia znam. Pocieszam się nimi od dłuższego czasu. Wiem, że chcecie mi pomóc, ale nie pytajcie mnie jak można mi pomóc. Bo ja jeszcze bardziej nie wiem niż wy. W końcu przyszła nadzieja. Skuteczniejsze leki przeciwbólowe, odtykające i stawiające na nogi. Skuteczniejszy schemat. Co będzie dalej nie wiem. Noga po kolejnym kroku już chyba postawiona. Trzeba odpocząć i zastanawiać się, gdzie stawiać krok następny. I kiedy go stawiać. Ile czasu mogę poświęcić na odpoczynek. Bo rola odpoczynku staje się coraz bardziej istotna.
sobota, 25 sierpnia 2007, mac_74

Polecane wpisy

  • :(

    Nie jest lepiej. Boję się kolejnej nocy.

  • Ciąg dalszy kryzysu

    No i posypany jestem dokumentnie. Fizycznie nie samodzielnie nie jestem w stanie podnieść się z łóżka. Jest to uczucie dodatkowo paraliliżuje psychicznie. I cie

  • Koszmar

    To już się powtarza kolejną noc. Nie mam siły wstawać z łóżka. We wszystkim jestem zależny od najlepszej z Żon. Nie mam rączki ani nóżki. Żona ma dość moich noc

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2007/08/26 11:53:07
Trzymajmy sie wiec tej nadziei. Ty i ja. Siedze wlasnie przy mamie, ktora miala udar mozgu... Nadzieja...
-
harry122
2007/08/27 22:43:34
MAC cieszę, się że wystukałeś tym razem więcej niż jedno zdanie. Gdy nic nie piszesz, żyję nadzieją... na następny wpis... na następny Twój dzień.
-
2007/08/28 02:36:41
Toż to widoczny, wieloznakowy, wielozdaniowy i arcyskładny dowód, że idzie ku lepszemu!
Może i maluśkimi kroczkami, może i z przerwami na odpoczynek między krokiem jednym a drugim, ale idzie!
Popieram akcję ochrony doliny Rospudy
Ten blog jest optymalizowany do oglądania w przeglądarce Firefox przy rozdzielczości ekranu 1024x768 px.